Spójrz człowieku, jakie życie to dziwne
Rodzisz się, żyjesz, umierasz i stajesz tu
Na przeciwko Sądu, tego Ostatecznego
Nie możesz nic zrobić i tylko czekasz na Niego
Sala jest sterylna, wszędzie kolor biały
A ty stoisz po środku niej, cieniu Jego chwały
Nagle widzisz oczy, pełne miłości, zrozumienia
Pełne tak ważnego dla Ciebie wybaczenia
Po chwili przed Tobą wyrasta wielka waga
Całe Twe życie na swej szali stawia
A ty zatracasz się w pamięci, wspomnienia wygrywają
Czujesz jak wszystkie zewsząd Cię otaczają
Pierwszy uśmiech, pierwsze słowo "mama"
Pierwsza jazda na rowerze i pierwsza wielka rana
Idziesz już do szkoły, rodzice patrzą z dumą
Jesteś ich wielką chlubą, a nie wielką ujmą
Kupują Ci zwierzaka gdy masz dwanaście lat
A ty dziękujesz im za cały swój świat
Wchodzisz już w dorosłość, czujesz się szczęśliwy
Rodzice kupują samochód na osiemnaste urodziny
A ty nim wyjeżdżasz i zostawiasz ich samych
Wielkie sprzeczki, kłótnie, chcesz odpocząć od taty i mamy
Bawisz się, korzystasz z życia jak nigdy wcześniej
A oni czekają na swojego syna jeszcze
I tak sobie żyjesz jeszcze lat piętnaście
Aż trafiasz w przeszkodę, kończąc żywot właśnie
I nie wytrzymujesz i padasz na kolana
Ale nie masz sił błagać o litość Pana
Lecz on Ci wybaczy, bo ktoś tam w niebie
Szepnął małe słówko, że "czekał na Ciebie"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz